Zbrodnie

Polski

„Zwierzęta, które polują na inne, słabsze stworzenia, od kojotów i wilków po rysie i lwy, z reguły przejawiają wyraźnie terytorialne zachowania – polują na konkretnym, ograniczonym obszarze. To samo odnosi się do większości seryjnych morderców. Podobnie jak ich czworonożne odpowiedniki, te ludzkie drapieżniki zazwyczaj popełniają swoje zbrodnie na określonym terenie”.
Harold Schechter „The Serial Killer Files”

Pierwszych pięć ofiar Gary’ego Ridgwaya znaleziono w Green River (110-kilometrowej rzece w stanie Waszyngton) lub w jej pobliżu i stąd wziął się przydomek zabójcy.
Poluje głównie na uciekinierki z domu, narkomanki i prostytutki.

„Wybierałem prostytutki, ponieważ większości z nich nienawidzę i nie chciałem im płacić za seks [...] Wybierałem prostytutki, bo uznałem, że mogę ich zabić, ile tylko zechcę, a nikt mnie nie złapie”.
(Gary Ridgway)

Ofiarom proponuje podwiezienie i albo wiezie je do domu, albo w pobliże miejsca, w którym w końcu się ich pozbywa.
Chcąc rozwiać obawy zabieranych z drogi dziewczyn czy kobiet, tak by nie podejrzewały, co je czeka, często pokazuje im zdjęcie swojego syna i wypowiada się o nim z czułością. Z uspokojoną ofiarą odbywa stosunek. Na koniec zachodzi ją od tyłu i dusi.
Początkowo robi to gołym ramieniem, ale ofiary bronią się rozpaczliwie, wskutek czego często jest pokaleczony i posiniaczony, a to może wzbudzić podejrzenia. Dlatego zaczyna sobie pomagać tym, co mu się nawinie pod rękę.

„Dusiłem je i byłem w tym dobry".
(Gary Ridgway)

Zwłoki pozostawia w określonych miejscach, jedne w pobliżu drugich, tak by mógł tam wracać i wspominać, co zrobił. To była jego „strefa komfortu”.
Niekiedy powraca do zwłok, by uprawiać z nimi seks.