Następstwa

Polski
Rok później Simpson znów stanął przed sądem, tym razem pozwany przez ojca Rona Goldmana. Przegrał i zasądzono od niego 33,5 mln dolarów odszkodowania. Wynikało to z faktu, że w postępowaniu cywilnym pozwany nie może się powoływać na piątą poprawkę i odmówić składania zeznań. Ponadto materiał dowodowy nie musi mieć aż takiej wagi jak w procesie karnym.
 
Simpson zapłacił tylko drobną część zasądzonej kwoty. Stracił dom i stał się de facto bankrutem, który nie był w stanie zapłacić honorariów adwokackich, zaległych podatków i rat kredytu hipotecznego. Sąd nie mógł jednak zająć jego emerytury z NFL. Simpson przeniósł się też na Florydę, której prawo nie pozwala, by na poczet odszkodowania zasądzonego w procesie cywilnym zajmować czyjeś zarobki.
 
Sprawa Simpsona pokazała, jak wielki rozgłos medialny mogą uzyskać w USA niektóre procesy sądowe. Przykład jego czy Van Bulowa unaocznia nam, jakie znaczenie ma doświadczony adwokat, biegły w najdrobniejszych niuansach prawa i działania wymiaru sprawiedliwości, ale także to, jak łatwo można manipulować ludźmi za pomocą mediów. Obrońcy wykonali swoje zadanie, zarabiając przy tym ogromne pieniądze. Skutecznie podważyli materiał dowodowy przedstawiony przez oskarżenie i zrobili wszystko, by zamieszać w głowach przysięgłym, których sami wcześniej dobrali w taki sposób, by zapewnić swojemu klientowi ich maksymalną życzliwość. Teatralne gesty Cochrana, przenikliwość Dershowitza oraz erudycja Neufelda i Schecka zapewniły Simpsonowi uniewinnienie pomimo przytłaczających dowodów kryminalistycznych świadczących przeciwko niemu.